Wolność słowa w blogosferze

11 Lu

Któregoś dnia od koleżanki usłyszałem, że: Blogerzy to zblazowane bufony, którzy mają o sobie nie wiadomo jak wysokie mniemanie. Taka opinia rozbudziła we mnie sprzeczne uczucia. Nomen omen sam od pewnego czasu staram się być czynnym uczestnikiem blogosfery, więc gdzieś w głębi poczułem się osobiście dotknięty tymi słowami. Z drugiej strony jestem świeżakiem i dlatego ciężko abym od razu stawał w obronie innych, skoro jeszcze ich nie znam. Im dłużej jednak przyglądam się tym „najlepszym”, tym częściej przyznaję rację koleżance. Ale pojawia się tu jedno ale!

Przecież aby być wysłuchanym (czytaj czytanym) nie można być nijakim. Nie można powtarzać tego co wszyscy. Trzeba mieć swoje zdanie i go bronić niezależnie od wszystkiego! Dlatego rozumiem, gdy czasami blogerzy wyrażając opinie, robią to w sposób jakby ogłaszali światu prawdę objawioną. Taki sposób zjednuje im kolejnych fanów, którzy wpatrzeni są w nich jak w mesjasza.

Mistrza się nie krytykuje, dlatego większość komentarzy zamieszczanych pod postami to peany na cześć twórcy. „Myślę dokładnie tak samo!” czy „Dobrze to ująłeś!” to chyba najpopularniejsze zwroty. Ja osobiście też bym sobie takich komentarzy życzył, ale chyba nie tylko o to chodzi żeby być za wszystko chwalonym. Zawsze zdawało mi się że blogosfera to miejsce do niczym nieskrępowanej dyskusji i polemiki. No może trochę przesadzam. Powinien być oczywiście założony filtr na wszelkiego rodzaju chamskie zachowania, niczym nie uzasadnione używanie słów powszechnie uznawanych za obraźliwe, czy wtrącanie wszędzie gdzie się da podtekstów seksualnych. Ale z całą pewnością nie powinno być filtru na wolność wypowiedzi!

Swego czasu pilnie śledziłem blog Tomasza Tomczyka vel Kominka. Niestety szybko się znudziłem. W jego tekstach brak jest polotu, fantazji i jakichkolwiek emocji. Czuć trochę zmęczenie tematem i zblazowanie o którym wspominała moja koleżanka. Wciąż jednak nie brakuje subskrybentów, ludzi którzy śledzą z zaciekawieniem każdy jego wpis. Jest ich najwięcej w całej blogosferze. Od pewnego czasu o jednego mniej – ja się wypisałem parę dni temu. Co jednak nie znaczy że raz na jakiś czas nie zaglądam na jego bloga. W końcu wciąż Kominek to w blogosferze instytucja.

Instytucja, która pokazuje jednak że na blogu nie ma miejsca na prawdziwą dyskusję. Że słowa blogera mają się podobać… albo wypad! Co zaprezentował Kominek w dniu dzisiejszym:

Wpis na blogu Kominka

Źródło: skan ze strony www.kominek.es

Trochę zaskoczyła mnie taka reakcja na w sumie słuszną, a w żadnym stopniu nie obraźliwą uwagę czytelnika. Widocznie Kominek ma tylu subskrybentów, że jeden w tą, jeden w tamtą nie robi różnicy. To już jest jego wewnętrzna polityka, która pewnie wśród aktualnych czytelników, przysporzy mu jeszcze bardziej zagorzałych fanów. Przykre jest jednak to że tak poważana postać zamiast dyskutować, reaguje w tak infantylny sposób, zaprzeczający idei wolnego internetu.

Przykre jest to, że na swoim blogu chwali się łapówką i gardzi ludźmi, którzy nie są tak sprytni jak on (za łapówkę mógł poczekać w wygodnym VIP roomie zamiast w zwykłej poczekalni). Drogi Kominku, gdyby wszyscy byli tak sprytni jak Ty, to byś w VIP roomie nie miał gdzie usiąść!

Dziwne jest znowu to, że na każdym kroku Kominek chwali się tym jak to wygodnie żyje dostając prezenty od klientów w postaci laptopów, kosmetyków, aparatów fotograficznych. Być może gdyby jego dobroczyńcy czytali bloga Kominka i widzieli jak traktuje on swoich czytelników, to nie przysyłaliby mu już więcej prezentów. Wydaje się bowiem że Pan Tomek zapomniał już, że dostaje te wszystkie prezenty nie dlatego, że jest SUPER, ale dlatego że czyta go tyle ludzi. On jest tylko medium i musi pamiętać, ze każde medium które poprzestaje tylko na wierze w swoją wielkość prędzej czy później jest wypierane przez inne, nowsze, bardziej skore do kompromisu pomiędzy tym co chce samo dać ludziom, a tym czego ludzie naprawdę potrzebują.

Wszystkich, którzy chcieliby zgłębić temat, zapraszam na bloga Kominka.

Zdjęcie na głównej: Katie Tegtmeyer, flickr.com

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Wolność słowa w blogosferze”

  1. Tronello Maj 11, 2013 @ 2:11 pm #

    ślicznie powiedziane, kominek powinien sobie przeczyścić kominek, albo trzeba go neoubecją poszczuć xd mam znajomośći

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: